wtorek, 6 września 2011

Kocham Cie a Kochanie moje.. to rozstania i powroty

W polityce ruch musi być, bo wszelki zastój powoduje nudę i zapomnienie o politykach. Najciekawszą formą na uniknięcie nudy i wprowadzenie w naszej rodzimej polityce jest przemieszczanie się po partiach! Jak to się dzieje, że najbardziej zagorzali zwolennicy jednej partii, nagle zasilają szeregi dotychczasowych "wrogów"?
Ludwik Dorn - znany polski polityk przez wiele lat związany z PiSem i swego czasu nazywany "trzecim bliźniakiem" w listopadzie 2010 roku odszedł z ugrupowania prezesa Kaczyńskiego. Pewnie kierował się w tej decyzji słowami prezydenta Kwaśniewskiego, który nawoływał "Ludwiku Dornie i Sabo, nie idźcie tą drogą!". Osobiście uważałam zawsze, że nieporozumienie między Dornem, a Kaczyńskim, było spowodowane większą popularnością Saby, niż Alika. Jednak teraz, kiedy to Saba podążyła w kierunku światła, Ludwik Dorn znowu zaczął współpracę z PiSem. Wiadomo, każdy się może nawrócić, a im szybciej zrozumie swoje błędy tym lepiej dla niego. Miejmy tylko nadzieję, że ten powrót na stare śmieci na coś się przyda panu Dornowi.
Joanna Kluzik-Rostkowska -o tej pani najpierw było bardzo, baardzo głośno, potem przycichło na wakacje, a teraz znowu jest głośno. Jej partyjna wędrówka jest dosyć ciekawym zjawiskiem. Pani Joanna kiedyś (czyt przed katastrofą smoleńską i chwilę po niej) była jedną z najbliższych współpracownic zarówno Lecha, jak i Jarosława Kaczyńskich. Ba, nawet kampanię prezesa prowadziła! Jednak jak to już bywało, po klęsce wyborczej głowy musiały polecieć, więc padło na posłankę Kluzik-Rostkowską. Razem z nią poleciała również poseł Kowal oraz kila innych znanych z szeregów Prawa i Sprawiedliwości ludzi. Założyli oni koło poselskie, a następnie klub, Polska Jest Najważniejsza, na którego to czele stanęła oczywiście pani posłanka. Jednak nie zagrzała długo tego miejsca, bo już w czerwcu br została członkiem Platformy Obywatelskiej. O ironia, czy to nie PO właśnie, była największym wrogiem, którego trzeba było zniszczyć? Czy to nie ministrów z PO trzeba było usunąć? Och nie, dzisiaj są oni wzorem do naśladowania.
Takich przykładów można by wymieniać mnóstwo. W końcu politycy często się nawracają, zmieniają swoje poglądy lub je modyfikują. No cóż, oni też są ludźmi i mają do tego prawo. To jest naprawdę w porządku, bo kogo interesuje co jakiś polityk myślał dwa miesiące temu? Najważniejsze co myśli w czasie kampanii i co nam naobiecuje (:

nie idź tą drogą Sabo!

1 komentarz:

  1. Ojjj tych transferów się porobiło :)
    PO ciągnie ku lewicy, PiS stawia na ekspertów, PSL na osoby medialne a PJN ... PJN bierze kogo się da...

    *I tylko Janusz nie ma kogo wziąć, bo wszystkich w książkach obraża.

    OdpowiedzUsuń