piątek, 20 stycznia 2012

SOPA, czyli pomysł na cenzurowanie sieci

Stop Online Piracy Act (SOPA), bo tak brzmi robocza wersja kontrowersyjnego projektu ustaw w Stanach Zjednoczonych, spowodowało w świecie internautów burzę. Ustawa, która pozwalałaby Departamentowi Sprawiedliwości Stanów zjednoczonych i właścicielom praw autorskich na uzyskiwanie nakazów sądowych przeciwko właścicielom stron internetowych oskarżonym o łamanie lub pozwalanie na łamanie praw autorskich, przez wielu jest uznawana za chęć naruszenia pierwszej poprawki Konstytucji Stanów Zjednoczonych i spowoduje cenzurę internetu.
Jeżeli ustawa wejdzie w życie zagrożone będą nie tylko strony uznawane za pirackie, ale również portale społecznościowe takie jak Twitter, Facebook, czy nawet Wikipedia. Wystarczy, że jeden użytkownik strony umieści na niej coś, co zostanie uznane za łamanie praw autorskich i bum - strona może ulec zamknięciu. Nic dziwnego, że SOPA stała się obecnie wrogiem #1 internautów, którzy nie chcą dopuścić do cenzury, a co za tym idzie, zagrożeniu wolności słowa w internecie. Nie tylko SOPA spędza sen z powiek użytkownikom internetu. Już w poniedziałek, 23 stycznia, w Kongresie odbędzie się debata nad projektem ustawy Protect IP Act (PIPA), która na celu dać rządowi i właścicielom praw autorskich dodatkowe narzędzia blokowania "zbójeckich stron oferujących podrobione i łamiące prawo autorskie towary", zwłaszcza stron zarejestrowanych poza Stanami Zjednoczonymi. Co to oznacza? Nie tylko strony na serwerach w USA mogą zostać zamknięte, ale również strony z innych państw.
Chyba nikogo nie może zaskoczyć fakt, że internauci nie mają zamiaru dopuścić do wprowadzenia w życie ani SOPA, ani PIPA. Anonymous, grupa haktywistów, w odwecie za zamknięcie serwisu Megaupload przypuściła ataki na strony amerykańskiego rządu, wytwórni filmowych i muzycznych. W ciągu 24 godzin odnotowano 218 ataków, a to nie koniec walki o wolność internetu. Przeciwnikami ustaw są m.in. Google, Yahoo!, Facebook, Twitter, eBay, Mozilla Corporation, Wikimedia, Reporterzy bez Granic, Electronic Frontier Foundation, ACLU, Human Rights Watch i Christopher Poole.  W ramach  protestu anglojęzyczna Wikipedia dniu 18 stycznia wstrzymała swoją działalność, a wyszukiwarka Google 'ocenzurowała' swoje logo.
Jak widać nie tylko użytkownicy internetu są zaniepokojeni projektami ustaw z USA, ale również 'internetowe giganty'. Jeden z ojców Internetu i wiceprezes Google, Informatyk Vint Cerf, napisał w liście do Lamara Smitha (pomysłodawcy SOPA), że żądanie od wyszukiwarek Internetowych usuwania domen rozpoczyna światowy wyścig zbrojeń w cenzurze Sieci. Jedynym jasnym punktem w mroku, który spadł na internautów i właścicieli stron internetowych, jest sprzeciw Baracka Obamy, który ogłosił, że nie ma zamiaru poprzeć SOPA. Miejmy nadzieję, że nigdy nie dojdzie do cenzury internetu, bo zaprawdę powiadam Wam, będzie to znak, że koniec świata blisko ;))


Anonymous - twitter
ANONYMOUS - Illuminati (song)
Against the Stop Online Piracy Act (SOPA)
Stop American Censorship






1 komentarz:

  1. Prawdziwa cybernetyczna wojna! A cenzury i tak jest aż nadto.. Chyba że USA chcą być drugimi Chinami...

    OdpowiedzUsuń